Od niewielu dopiero lat piekarnie, piekarenki, sklepiki z pieczywem cieszą się w Chinach ogromnym powodzeniem. A, rzeczywiście, mają Chińczycy czym się pochwalić, gdy idzie o bogactwo ich chlebowych wypieków. Odkąd wylansowali modę na popularyzowanie swoich piekarniczych smaków, stali się w tej mierze światową potęgą.

Niewątpliwie taką światową karierę zrobiły bułeczki baozi. Pochodzą z północnych Chin. Tradycja mówi, iż wymyślił je strateg Zhuge Liang: nakazał wypiec bułki w kształcie głowy ludzkiej i następnie złożyć je bogom, by spowodowały zwalczenie plagi, która dotknęła część jego żołnierzy. Baozi w różnych rozmiarach gotowane są na parze. Ich podstawowy składnik to mąka pszenna, tłuszcz, cukier, ocet ryżowy i drożdże. Rzadko kiedy bułeczki pozostają puste. Najczęściej faszeruje się je mięsem, pastą fasolową, pastą z nasion lotosu. Gdy stanowią danie główne – podaje się je z pastą chili i sosem sojowym.

Na północy Chin popularne też są bułeczki mantou, wyrabiane z mąki pszennej, drożdży i wody, mające wartość odżywczą typową dla białego pieczywa. Bułki mogą mieć tylko 4 cm, ale także rozmiary całkiem pokaźne, sięgające 15 cm.
Innymi rarytasami made in China są: zhimaqiu (kuleczki z ciasta ryżowego, smażone na głębokim tłuszczu, wypełnione słodką pastą i polewane sosem karmelowym), ciasteczka księżycowe (różnej wielkości, ale zawsze okrągłe), kruche niczym ciasto francuskie i wypełnione wedle upodobań lokalnych społeczności (od nadzienia mięsnego po masę daktylowo – migdałowo – orzechową) i bing, czyli naleśnik z bardzo kruchego i sztywnego ciasta, przekładany szalotką i pastą z chili.

Laobing jest chlebem także z północy kraju. Ten przaśny chleb chiński, o grubości ok. 1 cm, przypomina dużą pizzę lub ogromny naleśnik. Mniejszy w formie jest chiński placek ze szczypiorkiem – congyou
bing. Warto dodać, że pieczywo chińskie w każdej postaci ma zwykle lekko słodki posmak – niezależnie od tego, czy jego komponentem (farszem) jest kurczak, czy tuńczyk, czy wołowina.